Głód fizjologiczny a emocjonalny

Jedzenie pełni różne funkcje w naszym życiu. Nie jest tak, że jemy tylko wtedy, kiedy jesteśmy głodni. Często sięgamy po jedzenie, kiedy jesteśmy smutni, zezłoszczeni, znudzeni a nawet – szczęśliwi. Jedzenie dostarcza nam „przyjemności”. Ponadto na co dzień jesteśmy „bombardowani” reklamami, które zachęcają nas do zakupu i konsumpcji. Podprogowy przekaz płynący z tego rodzaju komunikatów brzmi „masz zły dzień/chcesz poczuć się lepiej?” – > „zjedz”.

Czysto fizjologicznym odruchem jest zresztą zwiększona produkcja śliny w odpowiedzi na bodziec (widok, zapach) jedzenia.

Skłonność do sięgania po jedzenie pod wpływem emocji może powodować trudności w utrzymaniu prawidłowej masy ciała, wraz ze wszystkimi następstwami takiego stanu (zwiększone ryzyko chorób układu krążenia, spadek wydolności, bóle kostno-stawowe itd.).

Z tych powodów ważne jest, aby nauczyć się różnicować głód fizjologiczny od emocjonalnego, bo o ile nie zalecam „walczyć” z głodem fizjologicznym, to głód emocjonalny może zostać „zaspokojony” w oparciu o różne strategie terapeutyczne, co zapobiegnie nadmiernej podaży kalorycznej i przyrostom masy ciała.

Czym charakteryzuje się głód fizjologiczny?

Głód fizjologiczny to głód, który wynika z naturalnych potrzeb organizmu na dostarczenie mu potrzebnej energii w postaci jedzenia. Głód fizjologiczny narasta powoli w czasie (najpierw czujemy lekki głód, który z czasem staje się coraz silniejszy aż do momentu, kiedy zjemy posiłek i go zaspokoimy). Zwykle aby zaspokoić głód fizjologiczny jesteśmy w stanie zjeść „cokolwiek” – nawet surowa marchewka może być „atrakcyjna”, jeżeli akurat jest pod ręką. Głód fizjologiczny rodzi doznania, które „odczuwamy” w okolicach żołądka, takie jak wrażenie „ssania” czy „bulgotania”. Najczęściej pojawia się po około 3 – 4 godzinach od ostatniego posiłku, a jego zaspokojenie nie wiąże się z żadnymi wyrzutami sumienia.

Czym charakteryzuje się głód emocjonalny?

Głód emocjonalny w przeciwieństwie do głodu fizjologicznego pojawia się pod wpływem różnych emocji bądź stanów takich jak zmęczenie czy znudzenie a nie z powodu potrzeb fizjologicznych. Głód emocjonalny może uaktywnić się w każdej chwili i charakteryzuje się uciążliwymi myślami o jedzeniu. Myśli te jednak nie dotyczą czegokolwiek, ale zazwyczaj ulubionych produktów bądź takich, na które aktualnie mamy ochotę. Dla jednych będą to słodkie rzeczy takie jak czekolada czy batoniki a dla pozostałych słone typu chipsy czy tłuste np. fast foody. Ochota na tego rodzaju pokarmy może pojawiać się też o stałych porach dnia lub w określonych sytuacjach, np. podczas oglądania telewizji czy wieczorem, kiedy po ciężkim dniu mamy chwilę tylko dla siebie. Głód emocjonalny jest odczuwany w okolicach ust i klatki piersiowej. Często po konsumpcji pojawiają się wyrzuty sumienia albo poczucie winy.

Jak można sobie radzić z głodem emocjonalnym? Pierwsze kroki.

Pierwszym krokiem jest odróżnienie tego czy jemy pod wpływem głodu fizjologicznego czy emocjonalnego. Przykładowo, jeżeli zjedliśmy syty obiad, a już „po chwili” pojawia się ochota na słodkie przekąski, to z dużą dozą prawdopodobieństwa będzie to spowodowane potrzebą emocjonalną, aniżeli fizjologicznym niedoborem kalorii.

W takim przypadku należy podjąć próbę identyfikacji (nazwania) emocji towarzyszących odczuciu głodu, a więc odpowiedzieć na pytanie: „Co czuję w danej chwili?”.

Następnym krokiem będzie zastanowienie się nad tym – czego potrzebuję? Może to potrzeba kontaktu interpersonalnego, rozmowy, spaceru czy wysiłku – fizycznego odreagowania po ciężkim dniu. Znalezienie alternatywy dla spożywania pokarmów może wpłynąć korzystnie na zachowanie prawidłowej masy ciała i dobre samopoczucie.

Ważne też by uświadomić sobie, że każdemu z nas, może czasem zdarzyć się „jedzenie emocjonalnie”. Istotne aby stany te nie były częste i nie prowadziły do złego samopoczucia czy pogorszenia kondycji fizycznej.

Pamiętaj również, że nie musisz radzić sobie z tym tematem sam/sama. W zrozumieniu potrzeb żywieniowych oraz ich związków z układem emocjonalnym może pomóc psychodietetyk.

Weronika Ambicka